"Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony"

(J 3,16-17)

Podwyższenie Krzyża

14 września Mniszki Kamedułki ze Złoczewa przeżywają odpust. Kościół i Klasztor noszą bowiem nazwę Podwyższenia Krzyża Świętego. 14.09 br. odprawiona została suma odpustowa, której przewodniczył ks. kanonik Andrzej Szymankiewicz, proboszcz Parafii Św. Marii Magdaleny w Krotoszynie (diecezja kaliska).

Tekst kazania ks. kanonika Andrzeja Szymankiewicza

krzyż

Wstęp: Wydaje się, że żyje nam się lepiej. Gdy popatrzymy na Polskę dziś i tę sprzed 20 lat; to choć powoli, ale jednak, nasz kraj zaczyna przypominać kraje Europy Zachodniej. Zaczyna też przejmować ich chorobę: panicznego lęku przed doświadczeniem zła - przed cierpieniem, tragediami losowymi, śmiercią. Tymczasem, jak mawiał Leon Wielki: „Być chrześcijaninem to znaczy iść na krzyż". Dziś w perspektywie Chrystusowego krzyża chciałbym postawić pytanie pod osąd: jaka jest moja odporność na doświadczenie zła i gdzie szukam wsparcia, gdy zło mnie doświadczy?

Jezusowe doświadczenie zła - Mateuszowy opis męki

Trzeba przyznać, że w relacji Mateusza Jezus wykazał się wielką odpornością na doświadczenie różnorakiego zła, jakie Go spotkało. Podczas drogi krzyżowej doświadcza niemocy fizycznej, zmęczenia, ogromnego wysiłku. Po dojściu na Golgotę - odarcie z szat - doświadczenie upokorzenia i wreszcie ukrzyżowanie - doświadczenie potwornego bólu fizycznego. Kolejne doświadczenie przekleństwa z ust przechodniów i szyderstwa podszytego szatańską pokusą: „Jeśli jesteś Synem Bożym, zejdź z krzyża" ze strony arcykapłanów, uczonych w Piśmie, starszych i współukrzyżowanych. Ci pierwsi świętowali swój triumf. Doprowadzili do śmierci Jezusa przez zastosowanie najokrutniejszej i najbardziej poniżającej z kar stosowanych w tamtych czasach przez Rzymian. Krzyż był symbolem hańby. Ciało ukrzyżowane - przeklęte. Udowodnili Nauczycielowi z Nazaretu, że nie jest Zbawicielem ani Bożym wybrańcem, jak o sobie sądził. Skoro nie umie siebie, to nikogo nie umie wybawić. Jest po prostu przeklętym i odrzuconym przez Boga człowiekiem. Wreszcie doświadczenie śmierci. W zapisie Mateusza Jezus umierając wypowiada słowa: „Boże mój, Boże, czemuś mnie opuścił".

Nasze doświadczanie zła - są zawarte w doświadczeniu Chrystusa

Nasze doświadczenie zła. Co powiedzieć o bólu mieszkańców np. Haiti - po doświadczeniu zła fizycznego w postaci trzęsienia ziemi? Osobiste tragedie życiowe: Co powiedzieć o bólu ojca tracącego małego syna w wyniku nagłej choroby, o którą nikt malca nie podejrzewał? Co powiedzieć o bólu młodej małżonki tracącej męża w wypadku? O bólu dzieci tracących ojca? Co powiedzieć o bólu chorób i schorzeń? O bólu świadomej starości, gdy kolejnego dnia człowiek uświadamia sobie, że nie jest już w stanie wykonać następnej prostej codziennej czynności, jak zawiązanie buta, co umiał jako czterolatek? Co powiedzieć o bólu pochodzącym ze zła moralnego w naszym życiu? Każdy z nas doświadcza bólu jako skutku swoich lub cudzych grzechów, szczególnie ludzi nam bliskich. Co powiedzieć o bólu babci poniżanej przez wnuczkę, w której wychowanie tyle serca włożyła? Co powiedzieć o bólu małżonki, której mąż rozpił się w kilka lat po ślubie, obracając wszystkie jej marzenia na szczęście w życiu w pył? Co powiedzieć o bólu dzieci, których życie w takim domu to nieraz piekło? Co powiedzieć o bólu rodziców, których syn lub córka rozbija własne i cudze małżeństwo, ku rozpaczy pozostałych małżonków i dzieci? Co powiedzieć o bólu rodziców prezentujących wysoki poziom wiary i moralności, którzy całe serce włożyli w wychowanie córki, a ona po latach ma te wartości za nic i pod ich dachem, na ich oczach żyje w permanentnym grzechu ciężkim? Co powiedzieć o bólu matki, gdy syn odchodzi z kapłaństwa? Co powiedzieć o bólu kapłana, który widzi, jak ludzie mu bliscy depczą w swym życiu drogie mu wartości, zbawienie. Pod takim doświadczeniem zła mężczyźni nie raz biją pięściami w ściany, a kobiety wiją się w bólu na tapczanie. Co na to Bóg?

Cierpienie Boga-Człowieka na krzyżu - Summa cierpienia

Gdy my ludzie, tak głęboko przeżywamy doświadczenie zła, pytamy: dlaczego Bóg jest temu obojętny? Czy Ojciec Niebieski nie odczuwa bólu każdego ojca i matki ziemskiej? Czy źródło i dawca życia nie odczuwa cierpienia każdego życia na ziemi? Jeśli tak, to kiedy? Na krzyżu. „Ja i Ojciec jedno jesteśmy". Wydaje się, że prawdziwy ból Ukrzyżowanego nie polegał na cierpieniu fizycznym i upokorzeniach, ale na przeżyciu w sobie nieskończonej sumy cierpienia i bólu wszystkich ludzi wszystkich czasów, do czego tylko Bóg-człowiek był zdolny. Na krzyżu ma swoją przestrzeń ból i cierpienie każdego z nas. Tak skomasowanego ataku zła, takiego cierpienia i bólu nie da się opisać. Bóg nie może zła kochać, lecz tylko nienawidzić. Zło „stoi w całkowitej sprzeczności z istotą Boga, jest przeciwieństwem świętej miłości Boga. Nie istnieje prawdziwe miłowanie bez gniewania się, gdyż gniew jest drugą stroną miłości. Bóg nie mógłby prawdziwie kochać dobra, gdyby nie nienawidził i nie odrzucał zła. Stąd też Bóg nie przebacza grzechów bez pomsty. Prosta amnestia jest ignorancją zła, która lekceważy grzech albo wręcz przyznaje mu prawo istnienia". Wobec tego gniewu musi stanąć Syn w czasie męki. Musi położyć kres temu straszliwemu gniewowi, zakorzenionemu w Bogu, pochłaniającemu niewierność wszystkich ludzi na rzecz ich przyszłej chwały. 1 położył, skupiając w sobie doświadczenie każdego zła doświadczanego przez każdego człowieka i należnego za to gniewu Bożego. W imię miłości Ojca do człowieka. Tym właśnie jest tajemnica krzyża. Tajemnicą zwycięstwa nad złem. Krzyż jest symbolem tych, którzy wierzą w pokonanie każdego zła. W tym sensie hasło, „być chrześcijaninem to iść na krzyż" znaczy: być chrześcijaninem, to być gotowym pokonać każde zło i cierpienie.

Zakończenie: Po drugiej wojnie światowej ludzie nieraz wracali do zniszczonych domów, do pustki po bliskich, którzy zginęli, do głodu i zimna. Z całym bagażem doświadczeń obozowych, więzień, okrucieństw i bestialstwa wojny. Wystarczy wczytać się we wspomnienia Wandy Półtawskiej. Wystarczy wsłuchać się w opowiadania naszych ojców i dziadków. Coraz mniej licznego grona świadków tamtych dni. Wracali na gruzy dawnego świata, do zniewolonej Polski, i żyli... wiary dochowali... odbudowywali ojczyznę, żenili się, mieli po kilkoro dzieci, którym chcieli zapewnić lepsze jutro. Mieli ideały, wywalczyli wolność. Na ścianach swoich ubogich domów wieszali ubogie krzyże i obawiam się, że patrząc na nie, ze swoim potężnym doświadczeniem zła, i potężną wiarą czuli i rozumieli co innego, niż my, gdy patrzymy na piękne krzyże naszych eleganckich domów. Ale krzyż jest jeden i ten sam.

Chrystus z krzyża temu, który się wsłucha w jego głos, powie: nie ma takiego zła, którego ze Mną nie przetrwasz. Bo każde zło, które Ciebie dotknęło. Ja również przeżyłem. 1 tylko o Mnie możesz w ciszy swego serca powiedzieć: „Chryste, Ty jeden mnie rozumiesz na całym świecie. Ty jeden jesteś w stanie współczuć mi do końca, bo w Tobie na krzyżu moje cierpienie, ale i grzech każdy i jego ból, znalazły miejsce".

Ja na krzyżu zwyciężyłem zło. Ja zwyciężyłem śmierć. Jeśli wytrwasz przy Mnie do końca, będziesz zbawiony.

Dlatego nie bój się krzyża, przez krzyż na świecie robi się jaśniej...

Wśród ciemnych chmur, które nas nękają, potrzeba światła.

Pamiętaj!

Przez krzyż na świecie robi się jaśniej...

Przez Twój krzyż również!